niedziela, 19 listopada 2017

BOSKIE SŁOWA.



Skarbiec był szeroki oraz podłużny. Na ścianach wisiały rzędy pochodni. Po bokach leżały sterty złotych monet i przedmiotów oraz drogich kamieni. Podszedłem do ołtarza zbudowanego z kamiennego stołu, w którego podstawie były wykute różne twarze. Niestety były niedoświetlone i nie było ich widać wyraźnie.  Wziąłem pergamin i zacząłem go czytać. A zaczynał on się tak :

Do wiernych mieszkańców Tenochtitlanu,
Ja jestem Quetzalcoatl. Niektórzy nazywają mnie Kukulkan, Gucumatz, Yucano, a także Ehecatl (Wiatr), Huemac (Mocne Ręce, Twórca), Tlahuizcalpantecuhtli (Gwiazda Zaranna).

środa, 15 listopada 2017

Zagubieni

Sytuacja wydawała się być prosta i dość nietypowa. Chwilę zajęło mi wymyślenie racjonalnego rozwiązania  tej sytuacji. Spojrzałam porozumiewawczo na brata. Jak można było się domyślić, od razu wiedzieliśmy, co powinniśmy zrobić w takiej sytuacji.
                                      Pirackie rozterki

        Podziwiając morskie widoki odetchnął z ulgą, że jego książka jest bezpieczna. Z drugiej strony miotały nim sprzeczne emocje, czy na pewno jest szczęśliwy z posiadania tej księgi, ponieważ od czasu, kiedy ją zdobył, działy się różne, dziwne rzeczy.
   
      Na samą myśl o tajemniczym skarbie przypomniały mu się stare dzieje, gdy prowadził hulaszczy tryb życia. Był sobie wtedy sterem, żeglarzem, okrętem, a wiatr prowadził go w różne strony świata. Rozmyślał, jak kilka lat temu, pewnego pięknego dnia, gdy otwierał kolejną butelkę rumu w pirackim barze w Puerto Rico, zaintrygowała go grupka osób, która grała w kości. Usłyszał, jak mężczyźni rozprawiają o jakiejś księdze. Jeden z nich trzymał ją w ręku. Była niezwykle okazała, oprawiona w skórę, a na jej okładce odciśnięta była duża, złota litera ,,L”. Bruno pomyślał, że ta księga byłaby świetnym uzupełnieniem jego kolekcji łupów. Poczuł, że musi ją mieć. Chciał podejść do mężczyzn, by o niej pomówić, ale zauważył, że zaczynają do siebie krzyczeć i coraz szybciej wymachiwać rękami. Z każdą sekundą był pewien, że za chwilę dojdzie do rękoczynów, bo księga była wyrywana z rąk do rąk. Zanim zdążył podejść do nieznajomych, by zainterweniować, zobaczył, jak przewracają się kolejne stoliki, a mężczyźni skaczą sobie do gardeł. Kątem oka spostrzegł, że księga z hukiem upadła na podłogę. Bójka toczyła się w najlepsze. Bruno, przedzierając się przez tłum wściekłych piratów, złapał cenne dzieło i uciekł, ile sił w nogach. Od tego czasu skarb stał się jego własnością...


      Przemyślenia przerwało mu nagłe uderzenie w ramię. Przestraszony pomyślał, że ktoś chce zabrać mu łup, lecz przed oczami dostrzegł kopertę przyczepioną do miniaturowego spadochronu. Delikatnie sięgnął po wiadomość, odpieczętował ją i zaczął czytać.
  

                                                                                                                                                                              Olimp, 15 lipca w południe


Szanowny Brunonie, Drogi Piracie, Zdobywco Mórz i Oceanów!


              Na początku tego listu pragnę Cie serdecznie pozdrowić i zapewnić, że bóstwa czuwają nad Tobą, więc nie musisz się niczego obawiać. Piszę do Ciebie z wielkiego Olimpu, gdzie w wieży pośród chmur zasiada wielki Zeus.
Wiem, że jesteś w posiadaniu magicznego manuskryptu, jednak muszę Cię przestrzec, że bóg morski – Posejdon – przybrawszy maskę kota, dąży do tego, aby księga trafiła do jego rąk. Nie możesz na to pozwolić! Jesteś najpotężniejszym piratem na Siedmiu Morzach i tylko Ty możesz odmienić los tej księgi. W mrokach Twej łajby skrywa się ta poczwara, więc miej oczy dookoła głowy i nie daj po sobie poznać, że wiesz o istnieniu niechcianego pasażera. Jesteś w niebezpieczeństwie. Zginiesz, jeśli Posejdon zabierze skarb do głębi mórz. Cały świat pogrąży się w chaosie, a ludzkość pozna ciemne strony bogów. Jeśli chcesz uratować życie swoje i innych, poczekaj do zmroku i wypatruj gwiazdy polarnej – ona wskaże Ci drogę na najbliższy ląd. Tam zauważysz latarnię, na której szczycie będę Cię oczekiwał.
        Tymczasem nie zbaczaj z drogi, niech Cię niosą żagle i nie daj się omamić podstępnemu i złowieszczemu Posejdonowi.

                                                                  Posłaniec boski Hermes

- Co to jest? O co chodzi? To jakieś żarty? - pomyślał zdezorientowany Bruno. Jego głowa pękała od pulsującego bólu.  Był pewien, że zgubił bestię i jest całkowicie bezpieczny. W głowie mu się nie mieściło, że może być inaczej. Ogarnął go niepokój. Zachciało mu się spać, a w brzuchu burczało z głodu.


      Tymczasem pod pokładem złowieszczy kot przeszukiwał wszystkie zakamarki łajby pirata w poszukiwaniu pożądanej księgi. Poirytowany, kipiący nienawiścią stwór postanowił zwabić mężczyznę do siebie i wymusić na nim oddanie skarbu. Zaczął dosadnie miauczeć, drapać pazurami o deski tak, aby dźwięk rozprzestrzenił się na całą łajbę, co nie umknęło uwadze Bruna. Zaniepokojony pirat postanowił zidentyfikować dźwięk i udał się w jego kierunku. Z bijącym sercem zszedł cichutko po schodach w dół, jednak idąc dalej, potknął się o rozwiniętą linę i upadł z hukiem. Kiedy się podniósł, uniósł głowę, a przed oczami zobaczył mroczne ślepia zwierzęcia...

poniedziałek, 13 listopada 2017

DZIENNIK SNÓW



Zacząłem ten dzień jak zwykle. Zjadłem śniadanie, umyłem zęby, ubrałem się itd. Szykując się do szkoły, znalazłem swój stary zeszyt, który przerobiłem w dziennik snów. Postanowiłem że zacznę zapisywać tam sny, które, jak myślę, pomogą mi rozwiązać tę zagadkę. Będąc w szkole, nie mogłem przestać o tym myśleć.

środa, 25 października 2017

Na skraju puszczy

-Owce w Egipcie?- Alojzy mruknął sam do siebie uśmiechając się mimowolnie.- To był naprawdę dziwny sen... Lubił wspominać podróż do Egiptu- tu, pośród angielskich lordów, nie było to codziennością. Często opowiadał o niej swoim przyjaciołom, na wykwintnych podwieczorkach w hrabstwie Devon. Znajdowało się ono w Kornwalii, części Wielkiej Brytanii. Słynęło z licznych moczarów i wielkiej puszczy położonej w jego centrum.

czwartek, 19 października 2017

Zmiana planu



Następnego dnia obudziłam się, słysząc budzik i już wtedy wiedziałam, że muszę się odegrać. Wstałam i poszłam do łazienki. Spojrzałam w lustro na swoją zapłakaną twarz. Widząc, jaką krzywdę mi wyrządził, wymyśliłam genialny plan. Polegał on na tym, że rozkocham go w sobie, a później porzucę. Zaśmiałam się złowieszczym śmiechem i szczęśliwa poszłam do szkoły. Pierwszym moim celem było pogodzenie się z nim. Zauważyłam go na korytarzu i od razu przeszłam do działania. Wiedziałam, że mi się uda.

Mrucząca bestia




       Bruno zaczął uciekać przed zielonooką bestią, wołając o pomoc. Czuł gorący, śmierdzący oddech maszkary na karku. Przyspieszył bieg, potykając się co chwilę o własne nogi. Był przerażony i targał nim strach, powoli zaczynał żałować swojego pirackiego życia.  Upadł. Wstał szybko, pot spływał mu po twarzy. Po kilku minutach ucieczki uświadomił sobie, że zgubił się w labiryncie korytarzy i zrozumiał, iż nic go już nie goni. Pomoc nie była już potrzebna.

środa, 18 października 2017

W Świątyni Światła


Wychodząc ze Świątyni Księżyca, usłyszałem ciche szmery. Nie zwlekając ani chwili, postanowiłem je sprawdzić. Wyciągnąłem łuk, napiąłem cięciwę i ostrożnym krokiem zbliżałem się do miejsca, skąd dochodziły tajemnicze odgłosy. 

poniedziałek, 16 października 2017

(Szaleństwo)

Następnego dnia, Will obudził się zaraz po wschodzie słońca. Po raz pierwszy od wielu dni czuł, że trafiła mu się sprawa godna jego osoby. Był tak podekscytowany, że zapomniał nawet o śniadaniu, które i tak składało się tylko z chleba i kwaśnego dżemu wiśniowego. 

niedziela, 15 października 2017

Gospoda

W pudełku znajdowała się mapa oraz kluczyk podobny do tego, który znalazł Marek na drzewie tego samego dnia. Niewiele zastanawiając się, włożył mapę i klucz do szkatułki i zamknął ją z powrotem. Postanowił, że zapamięta to miejsce i postara się sprawdzić, czy nie przydadzą m się te przedmioty. Wstał i ruszył w drogę powrotną do chatki.