Pokazywanie postów oznaczonych etykietą romans (druga edycja). Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą romans (druga edycja). Pokaż wszystkie posty

środa, 16 maja 2018

Zagadkowe kartki






     Zrzuciłam z siebie kołdrę, usiadłam na krańcu łóżka i wpatrywałam się pustym wzrokiem w kartkę z instrukcją. Jej treść była dla mnie niepojęta. O co miało niby chodzić? To ma być jakiś szyfr? Nagle z zamyśleń wyrwał mnie głośny dźwięk budzika w moim telefonie, na którego wyświetlaczu ukazała się godzina siódma trzydzieści. No tak, przecież muszę iść do szkoły! 
Podniosłam się na równe nogi, odłożyłam kartkę na szafkę nocną tuż obok mojego łóżka, wzięłam pierwsze lepsze rzeczy z mojej szafy i ruszyłam w kierunku łazienki. Po szybkiej, porannej toalecie wróciłam do mojego pokoju po torbę z zeszytami i rzuciłam niepewne spojrzenie kartce leżącej na szafce nocnej. Po chwili zastanowienia postanowiłam ją wziąć ze sobą, może podczas lekcji wpadnie mi jakiś pomysł co mogą znaczyć zapisane na niej słowa. Wyszłam z pokoju i zeszłam po schodach na parter, aby udać się do kuchni i zjeść ekspresowe śniadanie. Nieszczęśliwie przy krojeniu pomidora na kanapkę zraniłam się w kciuk, przez co musiałam wrócić na górę do łazienki i poszukać plastra. Kilka minut potem zamykałam drzwi wejściowe do domu, a od środka zżerał mnie stres, ponieważ zostało mi niewiele czasu na dojście do szkoły. W duchu zastanawiałam się co teraz będzie, w pamięci utkwił mi obraz bladej Ashley, która leżała na podłodze w kabinie toaletowej w kałuży krwi. Ciarki przeszły mi po plecach. Wyrywając się z letargu zauważyłam, że byłam już pod bramą szkoły, na której widniała tabliczka z dumną nazwą Charlestone Private Highshool, a tuż pod nią zawieszona była kartka z informacją, że szkoła została zamknięta na czas ferii zimowych. Ale przecież ferie już były... Wpatrywałam się w kartkę tępym wzrokiem, mróz szczypał mnie w poliki, a dookoła zaczął padać śnieg. Niespodziewanie w tylnej kieszeni moich spodni zawibrował mi telefon. Szybko odebrałam przychodzące połączenie, nie zwracając uwagi na to, kto dzwonił.

środa, 2 maja 2018

TO JESZCZE NIE KONIEC.

A jednak kolejnego dnia nie miałam już tyle szczęścia. Cały dzień towarzyszył mi pech. Coś mnie prześladowało i gniotło. Czułam się przygnębiona i poddenerwowana. Jakby coś wisiało w powietrzu. Jakby coś miało się wydarzyć.
Zmęczona i rozdrażniona położyłam się do łóżka wyjątkowo wcześnie. Myślałam, że przynajmniej w snach odnajdę spokój.