poniedziałek, 18 marca 2019

Niecodzienne spotkanie




       Chłopak lekko podenerwowany spojrzał na zachodzące słońce i niebo mieniące się milionami barw. Stracił nadzieję na dobre zakończenie swojej przygody. Słysząc w oddali szum fal i odgłosy mew, poczuł na twarzy podmuch zimnej bryzy. Zmęczony usiadł na chłodnym już piasku i ani się obejrzał, kiedy zasnął. Zaczął wchodzić w przyjemną fazę snu, gdy nagle poczuł silne szarpnięcie.
- Hej, nie śpij, masz fajkę? – wykrzyczała mu do ucha dziewczyna.
W mgnieniu oka otrząsnął się z piachu, stanął na równe nogi. Przed sobą zobaczył średniego wzrostu dziewczynę, miała kruczoczarne włosy, bladą skórę oszpeconą agresywnym makijaż, rozmazane czerwone usta, posklejane rzęsy i czarne brwi wyglądające jakby były namalowane markerem słabej jakości. Jego uwagę przykuły podziurawione jeansy i szara, poszarpana koszulka, która kiedyś z pewnością była czarna. Ponadto od dziewczyny dochodziła nieprzyjemna woń, co mogło świadczyć o tym, że zapomniała ona, czym jest prysznic. Jake’owi ciężko było złapać oddech i miał wrażenie, że za chwilę zemdleje. Resztką sił złapał oddech i powiedział:
-Nie mam, nie palę …
- Rany! Musiałam trafić na takiego osła?! Jak nie palisz? Przecież wszyscy palą! - krzyczała.
- Ja nie... - odpowiedział zdezorientowany i jedyne, o czym marzył to to, by sobie poszła.
-Trudno. Jak nie mamy, to musimy skądś wziąć – powiedziała pewnie dziewczyna. - Masz jakiś szmal?
- Nie mam...
- Ja nie mogę, ale z ciebie lamus! Dobra, zbieraj się, idziemy na łowy – powiedziała gniewnie.
- Łowy?
- Do tego głuchy? No łowy. Czegoś nie mamy, to musimy wziąć, zabrać kumasz?
- Skąd zabrać? - pytał oszołomiony Jack.
- Jak to skąd? A skąd się zabiera rzeczy? Zwykle ze sklepu, nie? - odpowiedziała mocno poirytowana.
- To znaczy ukraść?
- Noooo.
- Zwariowałaś!? - krzyknął chłopak, prawie umarł ze strachu.
- Ja nie mogę, ale kolo mi się trafił. Podnoś się panie święty i idziemy. A w ogóle to... mów mi Mela.
- Hmmmm.... - westchnął ciężko Jack, już sam nie widział, czy ze zdziwienie czy zmęczenia,
     Nic nie mówiąc, poszedł za dziewczyną. Po kilku krokach mocno tego pożałował. Jej zapach naprawdę stał się nie do zniesienia. Marzył tylko o tym, by ktoś dał mu niewidzialną tarczę, aby mógł odgrodzić się od tego smrodu. Albo chociaż hełm, żeby tego nie czuć. Pomyślał jednak, że skoro los zesłał mu tę dziewczynę, to może coś w tym jest? Może jest mu potrzebna? Może mogłaby mu pomóc?
      Gdy wędrówce brzegiem plaży doszli w końcu do miasta. To tutaj miał ziścić się plan dopiero poznanej mu dziewczyny. Jake nie miał zamiaru w tym uczestniczyć. Przecież on nigdy nie złamał prawa! Był tu właśnie po to, żeby walczyć z przestępstwem. Po to, żeby znaleźć tajemniczego mężczyznę w starej księgarni, który miał mu pomóc uporać się z drobnymi kradzieżami, jakie miały miejsce w jego mieście… zaraz, zaraz. MAŁE KRADZIEŻE. To coś, co miała zamiar zaraz zrobić Mela. W jego głowie pojawił się pewien plan. Chciał dowiedzieć się jak najwięcej od swojej towarzyszki.
- Słuchaj, namyśliłem się, pomogę ci w obrabowaniu tego sklepu. Ale skoro mam to zrobić, muszę znać cały plan, jak wejdziemy, co bierzemy, no i najważniejsze, gdzie uciekniemy. Masz mi opowiedzieć jak to ma wyglądać, inaczej nic z tego.
Dziewczyna była zdumiona, że do tej pory nieśmiały chłopak jest taki wyszczekany i stanowczy. Kiwnęła tylko twierdząco głową. Coraz bardziej się cieszyła, że podeszła do niego. Widziała w nim potencjał.
- Poza tym bardzo chciałbym cię bliżej poznać. Skąd pochodzisz? Wydajesz się być zaznajomiona z tymi terenami. Masz tu jakichś znajomych? Przygotowujecie czasami jakieś większe skoki? To musi być emocjonujące… Wybacz, może zadaję za dużo pytań…
- Nie, no co ty! Uwielbiam gadać o sobie! Robi się ciemno, przedstawię ci plan, obrobimy sklep, a wtedy dowiesz się o mnie wszystko, czego chcesz, a nawet tego, czego nie chcesz.-zachichotała złowieszczo Mela.
   Jake wiedział, w co się wpakował, jednak miał nadzieję, że wyciągnie od niej tyle informacji, ile potrzeba do rozwiązania zagadki, a starzec z księgarni nie będzie mu już do niczego potrzebny.




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza