piątek, 21 września 2018

Pierwszy pamiętnik



   Był to jesienny, sobotni poranek. Gdzieś w sporym mieście, jednak w niedużym mieszkaniu, pewna dziewczyna siedziała na kanapie z miską płatków śniadaniowych w ręce i oglądała poranne wiadomości ze świata o jakimś przestępcy
Nagle ktoś zapukał do drzwi jej mieszkania. Dziewczyna odstawiła śniadanie na szklany stolik do kawy stojący przed kanapą i wstała z wygodnego siedziska, aby sprawdzić, kto przerwał jej chwilę, którą miała przeznaczyć na odpoczynek od uczelni. Idąc w stronę drzwi nie mogła się powstrzymać, aby się nie skrzywić z powodu chłodu bijącego od drewnianych paneli podłogowych. Jej nagie stopy raczej preferowały ciepły koc i wygodne łóżko. 
Dziewczyna doszła przed drzwi i stanęła na palcach, aby zajrzeć przez wizjer i sprawdzić kto przyszedł. Po drugiej stronie drzwi stał chłopak w szarej kurtce z plakietką i jakimś logo na prawym rękawie. W prawej ręce trzymał niedużą paczuszkę, a w lewej pokwitowanie.
- Kurier! - pomyślała, po czym szybko otworzyła drzwi. 

Wymieniła z chłopakiem uprzejme powitanie, podpisała się na papierku, zapłaciła za dostawę paczki, wzięła pakunek w swoje ręce i wróciła do własnego mieszkania, zamykając za sobą drzwi. Nagle spojrzała w bok na lustro, które również było drzwiami od szafy stojącej w przedpokoju. 
Natychmiast zrobiło jej się wstyd, ponieważ zobaczyła swoją - jakże wspaniale roztrzepaną - fryzurę. Jej kasztanowe włosy rządziły się własnymi prawami i dumnie się puszyły wywijając się przy tym w każdą możliwą stronę. Na dodatek przez ten cały czas miała na sobie jedynie za dużą bluzkę do spania, która sięgała jej do kolan i wręcz wyglądała w niej, jak otulona spadochronem, który pogubił linki. 

 - No pięknie - pomyślała ze złością - Najpewniej ten chłopak zaśmiewa się teraz do rozpuku - dziewczyna wróciła do pokoju, rozsiadła się wygodnie na kanapie, po czym zaczęła rozpakowywać paczkę. W połowie procesu walki z taśmą klejącą, uświadomiła sobie jedno: 

- Czy ja coś zamawiałam? - myślała na głos. Przez chwilę pomyślała, że to peleryna na cosplay superbohatera, którą znajoma zamówiła na jej adres, ale pakunek wydawał się zbyt mały na taką przesyłkę.  Zaczęła obracać paczkę w rękach, szukając doklejonego papierka z jakąkolwiek informacją o pakunku, ale nie znalazła nawet pieczątki pocztowej.

 - I jakim niby cudem, to trafiło do mnie? - pomyślała. 

Podejrzliwość wzięła nad nią górę i przez minimum piętnaście minut rozważała, czy dalej odpakowywać tajemniczą paczkę. Próbowała określić wagę przesyłki - była lekka.

- Świat chyba nie wybuchnie, jeśli zobaczę, co jest w środku - mruknęła pod nosem i zaczęła szukać nożyczek, aby znów nie mocować się z taśmą. Po kilku chwilach rozcięła papier w który było zapakowane kartonowe pudełko. Dziewczyna wcześniej nie zwróciła na to uwagi, ale w środku pudełka coś niewiele mniejszego przesuwało się i przewracało za każdym razem, kiedy mocno poruszyła kartonem. 

Otworzyła ostrożnie pudełko od boku i wsunęła palce do jego wnętrza łapiąc za coś twardego. Wysuwając przedmiot, z pudełka  wypadła jakaś kartka, dziewczyna zwróciła ku niej wzrok, to był jakiś list. Odłożyła pudełko na stolik i sięgnęła po kartkę, po czym zaczęła ją czytać na głos.

 - Dla jedynego skarbeczka w dniu jej dwudziestych pierwszych urodzin, życzą mama i tata - nagłe ciepło rozlało się w jej wnętrzu i ciężej jej było oddychać, jakby powietrze nagle magicznie przybrało na wadze. To był prezent urodzinowy od jej rodziców, od których wyprowadziła się zaraz po pójściu na studia dziennikarskie. 
Niespodziewanie dziewczyna poczuła smutek. - Ech, dorosłość - pomyślała. Sięgnęła z powrotem do kartonowego pudełka ze swoim prezentem i wyciągnęła książkę z wygrawerowanym na okładce napisem “Pamiętnik”. 
Dziewczyna zaczęła przewracać puste kartki, patrząc na nie ze smutkiem. Przypomniała sobie swoje dzieciństwo. Zawsze marzył jej się taki pamiętnik, w którym mogłaby zapisywać swoje sekrety, przygody, mogłaby się z nim podzielić przemyśleniami i poglądami. 

- Słyszałam że prowadzenie pamiętnika pomaga w odstresowaniu się - pomyślała.  Ciągle przewracała strony, może trochę licząc, że znajdzie tu jakiś zapisek, jakąś wiadomość od rodziców? Jednakże, nie znalazła nic. 
- W takim razie - powiedziała - wygląda na to, że to jednak ja muszę go zapełnić - dziewczyna była tak zamyślona, że nie zauważyła, kiedy po jej policzkach zaczęły spływać łzy, spostrzegła to dopiero, gdy kartki zaczęły robić się mokre. 
Szybko wytarła twarz wierzchem dłoni i zamknęła pamiętnik. Chwilę potem usłyszała, jak ktoś do niej dzwoni. Podniosła się z kanapy i kierując się dzwonkiem zaczęła szukać telefonu, który leżał na jej półce z książkami. Szybko odebrała przychodzące połączenie i usłyszała głos swojego najlepszego przyjaciela Jacksona.

- Hej Kate, spotkamy się? - spytał. - Wiesz dziś są twoje urodziny i chciałem to jakoś uczcić - zaśmiał się delikatnie.
- O, jak miło, że pamiętałeś - odparła ze śmiechem. - A co do spotkania, to pewnie. Tylko o której i gdzie? - spytała.
- Może o dwunastej w parku? - zaproponował.
- Dobra, mi pasuje. Do zobaczenia - zachichotała, po czym się rozłączyła. 
Rozejrzała się po pokoju, który był połączeniem niewielkiego salonu i jeszcze mniejszej kuchni. Dookoła panował istny chaos, wszędzie leżały jej ubrania, których zapomniała posprzątać, wszelakie książki, podręczniki i prace, których termin oddania nieubłaganie się zbliżał. Dalej pod półką leżały różnej wielkości zwierzęce maskotki, a w większości były to pluszowe owce.  Kate spojrzała na cały bałagan z niezadowoleniem na twarzy. 
- Niby mam jeszcze parę godzin do spotkania, może warto tu posprzątać? - zapytała samą siebie.  
Zdecydowanie odłożyła pamiętnik na stolik i energicznie przeszła przez pokój.W tym momencie zza okładki wysunęła się mała karteczka i, przez nikogo niezauważona, wylądowała na podłodze pod łóżkiem.


1 komentarz: