czwartek, 18 stycznia 2018

Zaproszenie



     Wiązka światła rozświetliła sylwetkę matki Nasyi i uniosła ją parę metrów. Przed nią ukazała się wielka masa światła i kolorów. Na środku sali utworzyła się monumentalna, złota waga. Na jednej z szal znajdowało się piórko orła, a na drugiej swobodnie spoczęło ciało Nataszy. Jej dusza okazała się lżejsza, co oznaczało, że za życia była życzliwa i kochała każdego. Nagle waga zniknęła, a pokój powoli znikał w ciemności. Masa światła przywiodła kobietę do siebie i wchłonęła ją. Rozległ się dźwięk trąb i dzwonienie dzwoneczków. Po chwili wszystko znikło. Nasya poczuła chłód na plecach, przeszły ją ciarki. Wydawało się, że cały zamek znika. Ziemia zaczęła się zapadać, kolorowe drzwi, przy których stała dziewczyna, spadły na nią i przycisnęły ją do podłoża. Nasya próbowała się z pod nich wydostać, jednak w pewnej chwili zaczęła tracić przytomność. Ostatnim obrazem, który widziała, był walący się mur zamczyska, a w jej dłoni - naszyjnik matki…
       Obudziło ją słońce przedzierające się przez gałęzie. Spała w lesie, na grzbiecie Saszy. Obok niej stała Eren, wpatrując się w naszyjnik z wilczym kłem w jej ręce.
   - Oto zobaczyłaś, jak odchodzi się tam, do Wieczności. Jesteś jedną z niewielu osób, które tego doświadczyły.
       Dziewczyna nie wiedziała, co powiedzieć. Tamto wydarzenie jednocześnie zachwyciło ją, jak i pogłębiło tęsknotę do matki. Przez chwilę siedziała w milczeniu. Później zebrała się na odpowiedź.
     -  Teraz jestem jeszcze bardziej zagubiona. Dlaczego akurat ja? Po co to wszystko?- z jej oczu zaczęły płynąć łzy.
     -  Słuchaj, mała - zniżając głos, uklękła przy niej. - Została ci powierzona misja ocalenia i odbudowania podupadającego Królestwa Południa. Dwie wieże są jedynym bezpiecznym miejscem dla miejscowej ludności. Naszą krainą rządzi król Mither II, słyszałaś o nim?
      -  Chyba tak - w głowie Nasyi zatliło się mgliste wspomnienie.- Babcia mówiła, że to szlachetny człowiek, bo…
      Eren przerwała jej gwałtownie.

      - Ach, ci starcy lubią tak go maskować. Nie wierz im. Król to najzwyklejszy w świecie obłudnik i kłamca. Rozsyła swoich najlepszych wojowników, aby zabijali całe wioski, szerzące bunt przeciw niemu! - Eren pogłaskała jej głowę, przykrytą kapturem płaszcza.- Przykro mi, że to właśnie ciebie spotkało.
       - Czy ci, którzy zaatakowali mnie dzień wcześniej, mogli być na jego usługach? - zapytała Nasya.
       - Możliwe, Mither wie o Wyroczni Wybawcy. Wie, że zostanie strącony z tronu przez Wybawcę, którym jesteś ty. Dlatego natarł na twoją wioskę. Na pewno masz księgę, która ma dziurkę od klucza. To pułapka. Musimy zanieść ją do Wioski Magów, gdzie zostanie zniszczona.
        - A więc przed tym ostrzegał mnie Sasza - pogłaskała swojego futrzanego przyjaciela. - Od zawsze wiedziałam, że umiem porozumiewać się ze zwierzętami.
        - To na pewno przyda ci się...Musimy ruszać w drogę - dodała Eren, pomagając dziewczynie wstać.
       Podróż na razie przebiegała spokojnie i bezproblemowo. Szły przez wielki las, pachnący malinami i wszelkimi kwiatami. Potem weszły na stromy klif, a pod nim - strumyczek błękitnej wody i malownicze widoki. Eren zdjęła maskę dzika, a jej twarz owiał ciepły wiatr. Jej niebieskie włosy, falujące na wietrze, odsłaniały smukłą, promieniującą energią twarz. Miała fiołkowe oczy, wąski nos i rozbrajający uśmiech.
     - Nareszcie…- Eren odetchnęła z ulgą i spojrzała na towarzyszkę. - Musiałam nosić maskę, aby nikt w królestwie mnie nie rozpoznał. Dawno temu miałam konflikt z władzami. Oskarżono mnie o bunt, więc ukrywam się.
     Nasya nic jej nie odpowiedziała. Była oszołomiona widokiem jej twarzy.
     Nagle, zupełnie znikąd, ktoś zawołał:
   - Chodźcie, chodźcie! Wszyscy na was czekamy!
     Był to niski, gruby i brodaty mężczyzna, ubrany w obszerną tunikę w gwiazdy. Jego siwą głowę zdobił kapelusz w ten sam wzór. Nasya i Eren odwróciły się i poszły za nim.
    - O! Eren, moja córciu, jak ja dawno cię nie widziałem. A ty - wskazał na dziewczynę o białych włosach - musisz być Wybraną. A teraz chodźmy. W tych okolicach nie jest bezpiecznie.
     Cała trójka zeszła z klifu, przeszła doliną i dotarła do górskiej łąki, ozdobionej skałkami wapiennymi. Z wielkim wysiłkiem weszli na niewielkie wzgórze, na którym stała wioska z kamiennymi domami. Nasya była skonfundowana. Nie wiedziała, gdzie jest. Nigdy nie była tak daleko. Nim się obejrzała, znalazła się na kamiennej uliczce pomiędzy dwiema  masywnymi budowlami. Eren była pochłonięta rozmową z ojcem, więc nie zwracała uwagi na oddalającą się dziewczynę. Ta zatrzymała się przy kamiennym obserwatorium, odbijającym światło zachodzącego słońca od szklanej kopuły. Nagle Nasya poczuła, że coś musnęło ją po łydce. W rzeczywistości był to czarny kot, z maleńkim zaproszeniem zaczepionym na ogonie. Dziewczyna wzięła kopertkę, po czym kot pobiegł do pobliskiego stoiska z rybami. Nasya, po otworzeniu listu, zauważyła, że wiadomość zapisana była maleńkimi literkami. Do przeczytania ich potrzebna była z pewnością lupa. Zaczęła z trudem odczytywać treść listu:

                                                                                                                       Najwyższa Rada
                                                                                                            Magów, 21.06.2000, Uit
  
Z największą przyjemnością pragniemy zaprosić Panią:
                                                  Nasyę z Wilczej Doliny
 na przyjęcie z okazji Święta Czarów, które odbędzie się za 5 dni w Granatowej Auli Najwyższej Rady. W planie znajdzie się wielka uczta, pokaz świetlny i audiencja u Wielkiego Maga Zordana, który na pewno chciałby się z Panią spotkać i przedyskutować wiele spraw dotyczących Królestwa Południa. Mamy nadzieję, że zjawi się Pani na tak ważnej uroczystości.
  Z poważaniem,
Radni z Granatowej Auli
                                                                                                                      
   Nasya po przeczytaniu listu schowała go do kieszeni płaszcza i próbowała dogonić Eren, która nie zauważyła braku towarzyszki.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza