niedziela, 9 października 2016

Na tropie

Tak bardzo chciał poznać jego tajemnicę, że postanowił ukraść klucz do pomieszczenia i wywołać pożar. Uważał to za świetny pomysł.
 
Takim sposobem odwróciłby uwagę załogi, w tym Manolina, od swojej osoby. Kiedy zamierzał wrócić do własnej kajuty, zauważył starca. Mężczyzna spiorunował go wzrokiem, otworzył drzwi i wszedł do środka. Nie było to miłe ze strony nieznajomego, lecz marynarz nie zraził się. Wręcz przeciwnie, jego ciekawość wzrosła.

Podekscytowany wrócił do swojej kajuty, by zaplanować działania. Zadowolony położył się na kojo. Nie mógł jednak zasnąć. Zastanawiał się, co może ukrywać ten tajemniczy mężczyzna i co zawiera pudełko, którego tak sumiennie pilnuje i chroni przed wzrokiem innych pasażerów oraz załogi.

Następnego dnia z samego rana pobiegł na podkład. Tam podpalił niewielką stertę gazet i starych ubrań, które znalazł w swojej kajucie. Gdy zajęła się od ognia podłoga, zaczął krzyczeć w niebogłosy:

- Pożar ! Ludzie, pożar! Pomocy!

Nie czekając na nikogo, pośpiesznie udał się pod kajutę Manolina. Staruszek, wybiegając, nie zauważył młodzieńca, który sprytnie wyciągnął z jego kieszeni klucz do kajuty. Na szczęście, wszystko poszło po jego myśli, a kapitan wraz z załogą ugasili pożar. Gdy Manolin wracał do kajuty, nawet nie zorientował się, że nie posiada klucza. Pomieszczenie było otwarte, a on myślał, że w pospiechu po prostu go nie zamknął.

Wieczorem starszy mężczyzna wyszedł na pokład. Gdy żeglarz to zauważył, prędko udał się do jego kajuty. Wyciągnął kluczyk z kieszeni spodni, delikatnie wsunął go w mechanizm i lekko przekręcając otworzył drzwi. Na pierwszy rzut oka nie zauważył niczego specjalnego. Jedynie niewielka figurka fontanny przykuwała uwagę. Kiedy przechadzał się po pokoju, czuł, jakby stał na niekończącym się moście. Wielka walizka leżała pod stolikiem. Natomiast na nim znajdowało się coś bardziej cennego- skrzyneczka.

Już miał ją otwierać, ale usłyszał, że ktoś łapie za klamkę. Przestraszony schował się w szafie stojącej pod ścianą. Niestety, niezdarnym ruchem strącił jabłko leżące obok pojemnika.

Do środka wszedł Manolin. Bacznie obserwując pokój, próbował ustalić przyczynę hałasu. Zaczął szukać klucza. Jednak nigdzie go nie znalazł. Pomyślał więc, że go po prostu zgubił.

Podniósł jabłko, myśląc, że spadło za przyczyną fal kołyszących od czasu do czasu statkiem. Przejrzał już całą walizkę, zakamarki małej toaletki. Gdy miał już zaglądnąć do szafy, stwierdził, że prędzej zostawiłby go na pokładzie. Gdy zatrzasnął za sobą drzwi, z szafy wyskoczył przerażony marynarz.

Pomyślał, iż musi jak najszybciej zaspokoić swoją ciekawość. Szybkim krokiem podszedł do pudełka. Gdy jego ręce znalazły się na szkatułce, sądził, że już nic nie jest w stanie mu przeszkodzić. Nagle usłyszał miauczącego kota. Prześlizgnął się tuż obok jego nóg i zaczął domagać się pieszczot. Pierwsze pytanie, jakie mu się nasunęło, dotyczyło utrzymania w tajemnicy posiadania zwierzaka na pokładzie. Okazało się, iż spotkanie kota w tym właśnie momencie było koniecznością. Jego obróżka w kształcie żarówki kryła w sobie klucz do tajemniczego pudełka. Bez wahania go użył.

Zaraz po umieszczeniu go w dziurce ogarnęła go ciemność. Nie miał pojęcia, gdzie jest. Nie rozumiał, co się dzieje. Nagle zagrzmiało, a błyskawica oświetliła pomieszczenie. Wtedy zobaczył, że jest nadal w tym samym pokoju, a szkatułka jest w nienaruszonym stanie. Pospiesznie zaczął szukać zwierzaka. Zdziwiony zauważył, że w jego obróżce nadal znajdował się kluczyk.

Było to niemożliwe, ponieważ marynarz przed chwilą miał go w dłoni. Domyślił się, że aby dowiedzieć się, co jest w środku, musi rozwiązać nową zagadkę lub znaleźć coś jeszcze. Lecz w tym momencie nie miał już na to czasu. Jednocześnie usłyszał przekleństwa Manolina. To zmusiło go do opuszczenia pokoju i powrotu do swojej kajuty. Miał nadzieję, iż we śnie ujrzy, co musi jeszcze zrobić, by rozwikłać tę zagadkę.

Zmęczony zasnął. Przyśniło mu się, że musi obrócić pudełeczko do góry dnem. Wówczas ujrzy kod, który ma ułożyć na liczydełku. Znajdowało się ono w pojemniku na podłodze. Wczesnym rankiem obudził się uradowany, bo wiedział już, co ma robić. Chciał już biec czym prędzej do kajuty Manolina, ale starzec jeszcze był u siebie. Miał on nadzieję, że lada moment to się zmieni.

Kiedy pod nieobecność mężczyzny wszedł do jego królestwa, okazało się, że Manolin zrobił przemeblowane w swojej kajucie i już nic nie było na swoim miejscu: ani drewniane pudełeczko, ani liczydełko, a nawet szafa, w której się ukrywał, znajdowała się po drugiej stronie.

Marynarz musiał wszystko znajdować od początku, a jeśli już mu się to udało, to i tak następnego dnia wszystko było zupełnie inaczej porozmieszczane. Po kilku nieudanych próbach odnalezienia rzeczy w pokoju zauważył, że jest w tym jakaś prawidłowość. Gdy coś stało w jednym miejscu, to dnia parzystego znajdowało się już dwa kroki na prawo. Zaś w dniach nieparzystych było usytuowane pięć kroków na lewo - i to była kolejna wskazówka pozwalająca otworzyć pudełko. 
Każda próba wejścia do kajuty kończyła się tym samym. Pewnego dnia tuż burcie spotkał Manolina, który wzrokiem zmierzył go tak, jakby wiedział, że to on jest codziennym bywalcem w jego pokoju. Zmieszamy wrócił do siebie. Doszedł do wniosku, że właściciel szkatułki wie o wszystkim i gra mu na nosie.W pochmurny dzień nic nie zapowiadało, że stanie się coś niesamowitego. Młody marynarz pochłonięty swoim zajęciem nie zauważył dość nietypowego, jak na owego starca, zachowania. Był on zestresowany, jakby czymś się przejmował. Nawet na jego sinych polikach pojawiły się rumieńce. Ale cóż go tak martwi podczas spokojnego dotychczas rejsu? Chodził od kajuty do kajuty i wracał z powrotem. Jego ciągłe wędrówki nie zaniepokoiły załogi, wręcz przeciwnie,- czuli się oni wyśmienicie. Żeglarz postanowił zaczerpnąć wiedzy od innych członków tego rejsu. Nikt był w stanie powiedzieć, skąd pochodzi ów człowiek. Poznał za to liczne przygody starca, np. o starciu z morskim stworem Krakenem, jego niespełnionej miłości z nieznanego lądu oraz o tym, że krąży wokół niego wiele legend. Co dziwniejsze, sam bohater się z nich śmieje i je ubogaca o nowe informacje.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz