wtorek, 5 marca 2019


Czułem, że to będzie długa droga, lecz nie wiedziałem, że będzie aż tak niebezpieczna. W oddali ujrzałem stado zielonookich kruków, ale szedłem dalej. Nagle jeden z kruków mnie zauważył i głośno wydał agresywny ryk. Skrzywiłem się znacznie, bo od tego wrzasku zapiszczało mi w uszach. Za odgłosem ptaka poszło całe stado, które powoli leciało w moją stronę. Zrobiłem kilka kroków w tył i posłałam moją różdżką kulę ognia w stronę tych demonicznych kruków. Byłem bardzo zły, bo zamiast zniszczyć przeciwników, pochłonęli oni kulę i stali się znacznie szybsi i silniejsi. Byli coraz bliżej, a moje czary nic pożytecznego nie robiły, wręcz przeciwnie, wzmacniały kruki, a o ucieczce nie miałem nawet co marzyć. Zaakceptowałem to, że mogę umrzeć, więc bez powodu, sam nie wiem jak to się stało, ułożyłem się na stojąco przypominając literę „T” i krzyknąłem: „R e e e e e e e e!”. Kruki niespodziewanie padły i zamieniły się w świecące, parujące martwe kraby. Byłem w szoku, przetarłem swoje okulary, by usunąć parę. To wszystko było zbyt dziwne i surrealistyczne. Wiedziałem, że muszę się stąd wydostać. Panika wdarła mi się do głowy i zacząłem biec prosto przed siebie, czyli musiałem wbiec do tunelu. Nie myślałem, dokąd mogę trafić, ale wiedziałem, że ten tunel nie jest dla mnie bezpieczny, dlatego chciałem pokonać go jak najszybciej.
            Po pewnym czasie zobaczyłem światło! To było nie byle jakie światło, to były promienie słoneczne majaczące w oddali. Wiedziony instynktem samozachowawczym ruszyłem bez zbędnego namysłu od razu w stronę światła. Kilkanaście minut później wyszedłem z tunelu śmierci, a przede mną ukazał się niesamowity widok. Gwiazdy na jasnoniebieskim niebie kontrastowały z czarnym morzem, które zaczynało się raptem kilka metrów przede mną. Nie da się ukryć, że widok zaparł mi dech w piersiach, ale nie mogłem podziwiać tej panoramy zbyt długo, bo w dalszym ciągu nie wiedziałem, co się ze mną dzieje, gdzie jestem i co mam dalej robić. Stwierdziłem, że nie mogę pozostać w jednym miejscu, muszę znaleźć bezpieczny nocleg. Ruszyłem wzdłuż plaży. Słońce zaczynało powoli zachodzić, a dzięki wszechogarniającemu półmrokowi ujrzałem światła błyskające w oddali. Im bliżej byłem tej anomalii, tym bardziej widziałem w tych licznych światłach miasto. Czyżby to miało oznaczać, że znajdę pomocną dłoń?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz